-Hej!Masz może ochotę na gofry z bitą smietaną i truskawkami ? To dobrze,że masz!o Nelcia!
-Hej! Tak możesz,wejść,nie nie przeszkadzasz,Ciebie też bardzo miło widzieć,tak mam ochotę,możesz wsiąść Nelcie.Moją długa wypowiedź przyjaciel skwitował tylko śmiechem.Zabrał małą i poszedł z nią do salonu. Ja zajęłam się przygotowywanie gofrów.Po skończonej pracy wróciłam do salonu i stanęłam w progu.
Zobaczyłam Horan'a który lekko kołysał małą w rytm piosenki którą nucił.Jego włosy lekko falowały pod wpływem lekkiego ochładzającego wiaterku.Wpatrywałam się w niego zaczarowana. Jak On na nią działa? Ja bym się pewnie z nią męczyła z 40 minut a On tak szybko!Trzeba mu przyznać,że ma talent do bawienie dzieci.
Z transu wyrwał mnie leciutki płacz Nelki.
- Daj nakarmię ją
- spokojnie dam sobie radę, idź lepiej jedz.
Niall odmówił na chwile jedzenia,żeby zająć się dzieckiem! niewiarygodne-pomyślałam i lekko zachichotałam.
Chwile potem leżeliśmy i oglądaliśmy Titanica .W połowie pierwszej części oparłam głowę o ramie przyjaciela.Uwielbiałam ten film,jest tak niesamowicie wzruszający.Po skończonym seansie usiedliśmy przy kominku i popijaliśmy wino. Blondasek cichutko brzdąkał na gitarze najsłynniejszą piosenkę James'a Arthur'a.
* rano *
Obudziłam się z potwornym bólem głowy.Koło nas leżało pełno ubrań. Spojrzałam pod kołdrę. Byłam naga. Co chwile w głowie migały mi pewne obrazy. Pamiętam jak chłopak odłożył gitarę i tańczyliśmy do mojej ulubionej piosenki.Uwielbiam ją.Chłopak dobrze to wiedział i wykorzystał to. Następnym urywkiem jest taniec z nim. Pocałunki składane na mojej szyi.Potem schody na których namiętnie się całowaliśmy.Dalej pamiętam jak opadliśmy na łózko. Dalej już tylko pustka.
Mam niezłego kaca.
Założyłam za długą koszulkę,bieliznę i zeszłam na dół po tabletkę na ból głowy i wodę,zostawiając blondyna samego.Idąc zajrzałam jeszcze do pokoiku małej. Spała jak aniołek. Na dole czekała na mnie zdziwiona Lor.
-Ooo jesteś już ! Jak było?
- Jestem,jestem to lepiej ty opowiadaj jak było?
-Em...ale z czym?
-No wiesz przyjechałam wczoraj i weszłam do Ciebie do pokoju chciałam ci się pochwalić.A tu ty z Niall'em w dwuznacznej sytuacji.Więc nie chciałam wam przeszkadzać poszłam z Nelką, która własnie płakała do Allysy.
- Aaa.. ale to z Niall'em to wcale nie tak jak myslisz Lor...- Złotko nie musisz się tłumaczyć jesteście dorośli.A ja od dawna wiedzialam,że coś między wami iskrzy!
-Lor! co ty wygadujesz!
-Dobra dobra nie wykręcaj się już!Dobra to ja jade będę za tydzień! pa !
-Ej! Ale jak to ? Gdzie ty jedziesz?
- Na tydzień z James'em na majorke.! Pa kotuś!- wykrzyczała to zdanie na jednym wdechu i pobiegła z walizką w ręku.
Zjadłam przygotowane przez siebie śniadanie i poszłam zanieść dwóch głomodomorkom.Najpierw temu większemu.
Tak słodziutko spał wtulony w białą puchową poduszkę .Żal mi było go budzić,więc zostawiłam tackę ze śniadaniem i poszłam do pokoiku obok.
W różowo-fioletowej kołysce leżała śpiąca kruszynka. Najdelikatniej jak potrafiłam podniosłam ją i nakarmiłam.
Potem poszłam się ogarnąć. Wyjęłam z komody bieliznę i inne potrzebne rzeczy i udałam się do łazienki.
Umyłam swe nagie ciało czekoladowym żelem pod prysznic i dokładnie wyszorowałam głowę.
Następnie wytarłam mokre ciało,umyłam zęby ,wysuszyłam włosy i założyłam przygotowany wcześniej zestaw i skierowalam się do pokoju małej.
Zastałam tam Horan'a ubierającego Nelkę.
- Ooo widze,że już wstaliście.
-No i dziękuje ci bardzo za śniadanie.- Niall zbliżył sie do mnie i lekko musnął mój policzek.Czułam jak na moją twarz wkrada się rumieniec, więc szybko opuściłam głowę i zmieniłam temat.
- To co gotowi na spacer?
- Oczywiście.
Po 20 minutach spacerowaliśmy po parku z małym wózkiem przed nami.Usiedliśmy na jednej z ławek. Co chwile do blondyna podchodziło mnóstwo fanek proszących o zdjęcie lub autograf. Nie przeszkadzało nam to. Gdy tłum się rozszedł mała usnęła,a my wracaliśmy do domu.
Nagle pojawili się jacyś dziennikarze i musieliśmy się pospieszyć.
Po powrocie do domu poszłam położyć Nelkę a Niall włączył telewizor.
Jeszcze tylko przykryłam małą fioletowym kocykiem i wyszłam cichutko zamykając dębowe drzwi.
Gdy zeszłam na dół Niall stał przede mną ze łzami w oczach.
- Ej blondasku co się stało hm?
- Lucy bo..bo bo twoja siostra
- Co z nią ? dzwoniła? jak się czuje?
- Chodź
Zaprowadził mnie na sofę. W ekranie czerwonego telewizora przeczytałam szybko napis.
,, Katastrofa samolotu do Meksyku. Nie żyje 60 osób. Niestety nikt nie przeżył."
Wybuchłam płaczem.
-To nie może być prawda! To na pewno nie ten samolot! Eliza przecież... przecież ona nie mogła umrzeć! co ja teraz zrobię! co co będzie z małą Nelcią?
- Cii. ..uspokój się kochana! Niestety to pewne. Przed chwila pokazywali liste zmarłych. Ona tam była.
Mój świat się zawalił. Ona była najbliższą mi osobą. Zostawiła małą córeczkę.!
Po chwili zadzwonił mój telefon.
- Niall odbierz,blagam.
Przyjaciel wyszedł na chwile porozmawiać.
- Lu dzwoniła twoja mama.Prosiła żebyś do niej przyjechała . Ubieraj się jedziemy.
Nie miałam siły nawet się podnieść. To było starsze.Jak mała się będzie wychowywać bez Mamy.?
Po dziesięciu minutach byliśmy w trasie dzięki Irlandczykowi. On spakował Nelcie ubrał ją i mnie tak samo.
Przez całą drogę myślałam co teraz będzie? Co będzie z Nelką? Tyle pytań krążyło w mojej głowie.
Od tych rozmyśleń i łez spływających po moich policzkach usnęłam.
Obudziłam się gdy Niall zaparkował przed domem moich rodziców.
